
Przyzwyczailiśmy się, że w zasadzie każdy ma komputer, czy to laptop, czy smartfon. Na początku ery komputerów, kiedy jeszcze pracowały one na lampach, takowych było bardzo mało. Pamiętam, jak ja studiowałem, to takowy był w Świerku, a na Wydziale Fizyki jedynie mieliśmy do niego łącze. Prawdopodobnie taka sama sytuacja będzie na początku z komputerami kwantowymi. Będą je miały Microsoft, IBM, Google, Musk, Pentagon, najrozmaitsze laboratoria chińskie, może w Europie też uda się kilka skonstruować.
Nie ma wielkich szans, żebyśmy w Polsce sami skonstruowali komputer kwantowy, ale podzespoły jak najbardziej. Sam pracuję w laboratorium, gdzie powstają systemy diod laserowych do unieruchamiania atomów strontu, co jest warunkiem działania pewnego rodzaju komputerów kwantowych.
Pewnego rodzaju, bo qubity można realizować za pomocą nie tylko unieruchomionych jonów, ale i spolaryzowanych fotonów, elektronów, obwodów nadprzewodzących, centrów barwnych w diamencie, itp. Wszędzie tam, gdzie „coś” może przyjmować dwa stany jednocześnie (np., spin up i down), może to „coś” być qubitem.
Najprawdopodobniej wygra metoda pułapkowania atomów strontu, ale nie jest to całkiem pewne.
Co jest w interesie Polski?
Ano, żeby powstały europejskie technologie komputerów kwantowych z jak największym polskim udziałem. Potrzeba na to grubych miliardów Euro i ludzkiej olbrzymiej wiedzy. Wiedza ta opiera się na odpowiedniej współpracy setek ludzi. Czy potrafimy ich w Europie zorganizować? Czy mamy na to pieniądze? Mam wątpliwości.
My (czyli Instytut Wyskich Ciśnień PAN, firma TopGaN i Wydział Fizyki UW) uczestniczymy w europejskim programie Q-Planet: European pilot line to build and industrialize neutral-atom quantum chips. Program fantastyczny, tylko budżet wynosi 50 mln Eur na 3 lata dla 40 partnerów. To są fistaszki na taką technologię. 50 mld Eur byłoby dużo bardziej adekwatne. Tyle wydają firmy amerykańskie i laboratoria chińskie.
Wracając do ilości komputerów kwantowych na świecie, to najpierw będą we wspomnianych ośrodkach amerykanskich i chińskich, potem pojawią się w Niemczech, Francji i Anglii, a w końcu i w Polsce. Powinniśmy zrobić wszystko, aby stało się to jak najszybciej.
Pytania zasadnicze, na które będę odpowiadał za kilka dni są takie:
i) Jak przygotować laboratoria naukowe i firmy na nadejście rewolucji kwantowej?
ii) Jak przygotować na to polską edukację?
Ale to za kilka dni.
Michał Leszczyński
















































