Wyróżnione

Polska tym razem naprawdę w ruinie

O co chodzi w tzw. reformie sądownictwa w Polsce?

Od 7 lat próbuję zrozumieć i przychodzą mi jedynie dwa logiczne wytłumaczenia (niekoniecznie się wykluczające):

  1. Chęć zapewnienia sobie bezkarności,
  2. Chęć wyprowadzenia nas z Unii Europejskiej.

Innego logicznego pomysłu nie mam.

Deforma sądownictwa kosztuje nas jakieś koszmarnie wielkie pieniądze. Na razie, jakby każdemu Polakowi zabrać ok. 4 000 tys. zł. Na czteroosobową rodzinę to 16 000 zł. Ale możemy stracić dużo więcej.

PKB nam spada o 2,3% w ujęciu kwartalnym, inflacja rzeczywista ponad 20%, węgla nie ma, cukru nie ma, Odra zatruta, wojna zaraz przy granicy. Przeżyć możemy tylko razem z Unią.

A ci durnie/zdrajcy plują na Europę, sabotują pomysły europejskie na solidarność energetyczną. Nie chce mi się pomieścić w głowie, jak można głosować przeciw wspólnej polityce energetycznej Europy. No, chyba, że mamy (razem z Węgrami) zamiar zostać znowu rosyjskim kondominium i mieć węgiel i gaz znowu z Rosji.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Polska 2031 milionerem

W pięć minut po ogłoszeniu, że za wskazanie zatrucia Odry jest nagroda milion złotych, sprawdziłem na Google maps wszystkie zakłady przemysłowe nad Odrą. Jest ich 120. Wysłałem więc 120 listów poleconych priorytetem z informacją, że ten właśnie zakład zatruł Odrę. Każdy list kosztował 4,50 zł, więc musiałem zainwestować 540 złotych, ale mam 100% pewności, że któryś trafi milion.

A poważnie?

Poważnie to podobno już kilkuset ludzi zgłosiło się po nagrodę.

A tak naprawdę poważnie?

Tak naprawdę poważnie, to się z głupoty i wrednoty nie powinno śmiać.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Kto pobiera próbki?

Jest takie powiedzenie, że nie jest ważne, kto i jak głosuje, ważne jest to, kto liczy głosy. Parafrazując je, można powiedzieć, że nie jest ważne, kto bada próbkę wody, tylko jest ważne, kto ją pobiera.

Przypomina mi się moja historyjka sprzed lat z Huty Aluminium w Koninie, gdzie Philips Analytical wysłał mnie, żebym zrobił szkolenie z używania nowozakupionego dyfraktometru rentgenowskiego. Dyfraktometr to takie urządzenie, w którym można dokonać analizy fazowej (czyli ile cukru jest w cukrze), ale tylko pod warunkiem, że fazy występują w postaci krystalicznej, a nie amorficznej. Zmierzyliśmy kilka nominalnie identycznych próbek i okazało się, że każda jest inna. Po prostu, każda zawierała inną ilość faz amorficznych, których się badać nie dało przy użyciu dyfraktometru.

Spytałem, jak pobierają próbki. Powiedzieli, że wsadzają pręt do roztopionego materiału i wyciągają. Potem, to, co się osadziło, obstukują młotkiem. Powiedziałem, że to jest metoda do bani, bo za każdym razem są nieco inne warunki chłodzenia i ilość fazy amorficznej jest inna.

Pracownicy Huty wpadli w szał, podsycany jeszcze moimi uwagami, że chętnie im przywiozę książki o dyfrakcji rentgenowskiej, żeby się nieco poduczyli fizyki. Chyba w końcu tego dyfraktometru w ogóle nie używali, a niedługo potem Hutę zamknęli.

Wspominam tę anegdotkę, żeby uświadomić, jak istotne jest pobieranie próbek. Mamy zatrucie Odry- pytanie, kto pobrał próbki, żeby je wysłać do analizy do Czech, Holandii i Anglii? Jeżeli zrobili to ci, co odpowiadają za zatrucie, to wynik badań jest łatwy do przewidzenia.

Pisałem niedawno, że prace analityczne powinny być koordynowane przez autorytet naukowy, którego kompetencji nie będzie w stanie podważyć ani Rząd, ani Opozycja. Żadne nazwisko takiego profesora do tej pory nie padło, a to powinno być ustalone 3 tygodnie temu. Być może teraz to już „po ptokach”.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Spider-Poles

Symbolem Polski powinien być nie orzeł, a pająk. Dlaczego?

Na pewno nie dlatego, że mamy samych spajdermenów, natomiast porównanie Polaków i pająków przyszło mi dzisiaj do głowy, bo…

Bo deszcz kilka dni padał, jeść coś trzeba, więc się wybrałem po grzyby do lasu. Nie chodziłem ścieżkami (choć przy ścieżkach na ogół grzyby rosną), tylko szedłem na przełaj. Co chwila, niestety, niszczyłem jakąś pajęczynę, co usprawiedliwiałem chęcią znalezienia grzybów. Niestety, żadnego grzyba nie znalazłem i moje niszczenie pajęczyn było całkowicie bez sensu.

Polacy od wieków próbują utkać pajęczynę swojego dobrostanu, ale co chwila jest ona niszczona przez takiego barbarzyńcę, jak ja w lesie. Jak uchwaliliśmy Konstytucję 3-Maja, to za chwilę nasz kraj rozebrali. Potem, od 1918 staraliśmy się znowu pajęczynę utkać, ale Hitler ze Stalinem nam ją zniszczyli na lat 50. Od 1989 wydawało się, że tym razem nikt nam naszego tkania nie zniszczy, ale się myliliśmy. Agenci rosyjscy wraz z chciwymi prymitywami znowu nasz kraj zrujnowali. Zrujnowali ekonomicznie, zrujnowali mentalnie. Martwe ryby w Odrze są świetnym symbolem tego, co się stało.

Czy będziemy mieli siłę znowu zacząć tkać pajęczynę od nowa?

Potrzeba nam prawdziwych Spider-men’ów, bo zniszczyć było łatwo. Odbudować będzie znacznie trudniej.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Liczba Dunbara

Zaletą bycia facetem przed 70-tką jest to, że film, który widział 5 razy, ogląda, jak nowy, a książkę, którą kiedyś przeczytał, odkrywa też na nowo. Tak stało się z książką sławnego Robina Dunbara, którą znalazłem na półce.

Roberta Dunbara pewnie wszyscy kojarzą z liczbą Dunbara, czyli 150. Tylu znajomych średnio ma człowiek. Ja mam pewnie ze 300, ale ja jestem wyjątkiem, który potwierdza regułę D.

W książce przeczytałem, że w toku ewolucji powstawały gatunki poligamiczne i monogamiczne. Te drugie mają dwa razy większe mózgi. Ptaki, małpy (w tym ludzie) monogamiczne mają znacznie większe mózgi w stosunku do swoich ewolucyjnych odpowiedników, którzy są poligamiczni. Zawsze mówiłem, że wierność małżeńska jest związana z rozumem.

Ostatnio czytałem o młodych ludziach, którzy robią wszystko, żeby się tylko nie związać na całe życie z partnerem/partnerką. Ciekawe, czy się wobec tego ludziom mózgi nie zmniejszą?

Wyczytałem też, że mężczyźni mają trzy rodzaje czopków reagujących na światło czerwone, zielone i niebieskie. Kobiety zaś mają albo cztery, albo nawet pięć czopków, co pozwala Im widzieć rzeczy niedostrzegalne dla mężczyzn, na przykład zmianę koloru skóry przy opowiadaniu kłamstw. Chociaż, jak minister Ziobro się robi czerwony, to i ja zauważam.

Kolorowe zdjęcia i filmy robione są przy użyciu trzech kolorów RGB (red/green/blue). Dlaczego nikt nie wpadł jeszcze na pomysł, że dla Kobiet powinno się dokładać jeden, albo i dwa, kolory?

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Polski Czarnobyl

Podobieństwa zatrucia Odry i awarii w Czarnobylu są następujące:

  • obie katastrofy spowodowane były „państwem z tektury”, gdzie procedury nie są przestrzegane, a na bezpieczeństwo nie ma pieniędzy, bo się wydaje na co innego,
  • próba ukrycia przez władze skażenia jest niemal identyczna,
  • prawdziwi winowajcy awarii w Czarnobylu to nie dyrektor elektrowni i inżynierowie, tylko ci, co promowali BMW (bierny, mierny, ale wierny), a nie fachowców. Tak samo jest teraz w Polsce.

Katastrofa w Czarnobylu przyspieszyła rozpad Związku Radzieckiego. Miejmy nadzieję, że katastrofa ekologiczna na Odrze będzie początkiem końca Polski PiSu. Jest to jednak jedyna korzyść- naprawienie szkód i przywrócenie Odry do stanu sprzed miesiąca będzie wymagało dużych pieniędzy i dużego wysiłku.

Przede wszystkim jednak trzeba znaleźć jakiegoś porządnego naukowca, który zacznie koordynować badania. To, że jeszcze nie ma oficjalnej informacji, co spowodowało katastrofę, świadczy o tym, że wszystkim zarządza jakiś polityk, nie mający pojęcia, jak wykryć rtęć, a jak zbyt wysoki poziom tlenu. Powtarzam to, co wczoraj napisałem: wykrycie skażenia przy współczesnych metodach analitycznych to nic trudnego. To, że nie ma informacji o tym, co skaziło, świadzcy o tym, że władza, jak zwykle, chachmęci.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Analiza czystości wody

Z opisu sytuacji na Odrze wnioskuję, że nie ma żadnego monitorowania na bieżąco czystości wody w rzekach. Dopiero jak ryby śnięte wypływają, to się robi afera.

Kontrola czystości wody, to sprawa dość banalna. Chromatograf cieczowy wraz ze spektrometrem masowym kosztuje pewnie nie więcej, jak 2 mln Euro. Do tego potrzeba laboratorium i jeszcze kilka innych urządzeń- razem koszt inwestycyjny wynosi nie więcej jak 5 mln Eur. Koszt roczny zatrudnienia dwóch techników do takiego laboratorium to nie więcej jak 50 tys Euro- na 10 lat to 0,5 mln Euro. Czyli na 10 lat potrzeba maksimum 5,5 mln Euro.

Wisła i Odra mają długość niecałe 2000 km. Gdybyśmy chcieli laboratoria analityczne mieć co 100 km, to potrzeba ich raptem 20. Mnożymy 20 razy 5,5 mln Euro i mamy 110 mln Euro.

Kara za brak likwidacji Izby Dyscyplinarnej to 1 mln Eur dziennie. Niecałe 4 miesiące i „przesrywamy” kontrolę czystości Wisły i Odry.

Warto jeszcze dodać, że mając takie laboratoria za 5 mln Euro, wynik badania jest po dwóch, trzech godzinach, jak woda jest zanieczyszczona. Jak jest czysta, to po 10 minutach.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Sąsiedzi

Pewien pijany Niemiec w Koszalinie wlazł po samochód, żeby ukraść katalizator. Niestety, potrącił lewarek, samochód się obsunął i unieruchomił złodzieja. Policja podniosła samochód i wsadziła Niemca do mamra.

Fake news?

Oczywiście, że tak, ale taka sytuacja miała faktycznie miejsce, tylko, że nie w Polsce, a w Niemczech, a pijanym złodziejem był Polak. Nie mamy tu już wątpliwości: Polak pije, kradnie i nie umie ustawić lewarka, żeby się nie obsunął. To nie jest fake news.

Kradzież katalizatorów to wstrętny proceder, ale doskonale współgra z tym, co zrobiliśmy z Odrą, rzeką polsko-niemiecką. Nie dość, że zatruliśmy rzekę, to jeszcze przez 2 tygodnie udawaliśmy, że nic się nie stało.

Po 1989 roku Europa i inne kraje świata zaczęły zmieniać zdanie o Polsce, bo żaden inny kraj europejski tak szybko się nie rozwijał. Niestety, od kilku lat znowu jesteśmy krajem złodziei, homofobów, pijaków, brudasów. Coraz mi trudniej być patriotą.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

HIT 2050

W roku 2050 nasze Wnuki i Prawnuki będą miały taką informację w szkolnym podręczniku do HITu (Historia i Teraźniejszość).

Po upadku komunizmu w 1989 roku, polskie elity postawiły na naprawę ekonomiczną kraju. Postacią pierwszoplanową był Minister Balcerowicz, który tak zreformował zniszczoną przez komunistów gospodarkę, że w ciągu 20 lat Polska stała się normalnym europejskim krajem. Dołączenie Polski do Unii Europejskiej w roku 2004 spowodowało następny impuls prorozwojowy. W szczególności, silne połączenie najsilniejszej europejskiej gospodarki Niemiec i Polski zaowocowała najszybszym w Europie wzrostem gospodarczym naszego kraju.

Niestety, polskie elity zlekceważyły całkowicie kwestię edukacji od przedszkola do emerytury. Z roku na rok poziom edukacji się obniżał, ludzie coraz mniej rozumieli, jak funkcjonują nowoczesne państwa. Dodatkowo, rozkwit gier komputerowych i zalew śmieciowych informacji w internecie, spowodował, że ludzie na całym świecie coraz łatwiej byli manipulowani przez cwanych polityków.

W Polsce do władzy doszła partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS) pod przewodnictwem Jarosława Kaczyńskiego, która władzę zdobyła dzięki obietnicom rozdawania pieniędzy i upokorzenia ludzi wykształconych: prawników, nauczycieli, lekarzy, i innych.

Silne poparcie Kościoła Katolickiego i agentów rosyjskich ułatwiło wygranie wyborów przez PiS w roku 2015. Od tego roku nastąpił demontaż polskiego państwa prawa w celu wyprowadzenia go z Unii Europejskiej, a także zapewnienia bezkarności politykom i sympatykom PiSu, którzy nagminnie łamali prawo.

Rozdawnictwo pieniędzy, których nie było, doprowadziło do katastrofy finansowej. Dodatkowo, pandemia choroby COVID, a także agresja Rosji na Ukrainę, spowodowały kilkukrotny wzrost cen surowców. W rezultacie zapaści ekonomicznej popularność PiSu zmalała niemal do zera. Jednak w roku 2023 partia ta nie mogła oddać władzy, ponieważ bardzo wiele osób złamało wcześniej prawo i mogłoby skończyć w więzieniu. Dlatego w lecie 2023 wprowadzony został stan wojenny pod pretekstem wojny w Ukrainie.

Na ulicę wyszły miliony ludzi protestując. Wojsko i policja odmówiła strzelania do ludzi i większość członków PiSu wyjechało do Serbii. Sławomir Dudek musiał ratować Polskę tak samo, jak w roku 1989 zrobił to Jego guru Leszek Balcerowicz.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Pensje rosną jak na drożdżach!

Słyszę, że inflację mamy na poziomie 14%, a pensje w tym czasie wzrosły o 12%. Biedniejemy, ale nie wszyscy. Nauczyciele, naukowcy, urzędnicy, lekarze zarabiają tyle samo, co rok temu. Jeżeli chodzi o naukowców, to zarabiają tyle samo, co 10 lat temu. Właściciele restauracji i hoteli, a także sprzedawcy pamiątek, zarabiają pewnie mniej niż kilka lat temu.

Oznacza to, że jest spora liczba osób, których zarobki rosną znacznie szybciej niż inflacja. Dobrze byłoby te grupy społeczne zidentyfikować. Na przykład, chciałbym się dowiedzieć, czy żołnierze i policjanci zarabiają znacznie więcej niż rok temu. Boję się, że tak, bo ktoś protesty Polaków przeciw sfałszowanym wyborom będzie musiał pacyfikować.

A tak przy okazji, inflacja nie jest 14%, tylko dwa razy wyższa.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Bezczelność

W studenckich czasach (pierwsza połowa Gierka) wakacje spędzałem w Szwecji i szukaliśmy tam z Kolegą Karolem pracy. Kolega (też student fizyki), w odróżnieniu ode mnie, był człowiekiem przebojowym, i sytuacje wyglądały mniej więcej tak:

Wchodzimy do fabryki elektronicznej i Karol mówi:

-We are students of electronics. We are looking for a vacation job.

Wchodzimy do szpitala i Karol mówi:

-We are students of medicine. We are looking for a vacation job.

Wchodzimy do rzeźni i Karol mówi:

-We are students of veterinary. We are looking for a vacation job.

W końcu znaleźliśmy pracę u malarza pokojowego- malowaliśmy i układaliśmy tapety. Przytaczam jednak tę historyjkę, żeby zademonstrować bezczelność ludzi, którzy przyjmują pracę, do której nie mają żadnych kwalifikacji.

Prześledźmy wykształcenie ministrów, dyrektorów, prezesów z partyjnego nadania. To, że ich ktoś na takie stanowiska mianuje to jest wielki skandal, ale mnie fascynuje bezczelność ludzi, którzy godzą się robić to, o czym nie mają pojęcia. Czy to jest czysta głupota, czy czysta pazerność? Czy ci ludzie zdają sobie sprawę, że całkowicie się nie nadają do roli, jaką im powierzono?

Naprawdę, gdyby do mnie ktoś przyszedł i zaproponował stanowiska głównego chirurga w szpitalu, to nawet za milion złoty miesięcznie bym takiego stanowiska nie przyjął. Podobnie bym się zachował, gdyby ktoś mnie chciał mianować na stanowisko dyrygenta w filharmonii. A mamy setki, czy nawet tysiące ludzi, którzy są tak bezczelni, że przyjmują stanowiska rozdawane przez partię rządzącą.

Dlatego po raz kolejny apeluję, żeby na stanowiska państwowe był egzamin. Nie może być premierem ktoś, kto nie zdaje sobie sprawy z rewolucji technologicznej związanej z „wide-band gap semiconductors”.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Śmieć Frasyniuk

W roku 1973 miałem 17 lat i pojechałem pierwszy raz do Anglii na wakacje, żeby tam pracować w hotelu Tresillian House Hotel w Falmouth. Na zakończenie pobytu spędziłem kilka dni w Londynie, gdzie w Polskim Ośrodku Społeczno Kulturalnym czytałem wszystko, co się tylko dało: Sołżenicyna, Kulturę, Aneksy, Orwella. Wszystko, co było zakazane w Polsce. Na zakończenie moich wielogodzinnych pobytów w Bibliotece dostałem propozycję, że dostanę dowolną ilość książek za darmo, byle tylko je przywieźć do Polski. Odmówiłem, bo bałem się o swój paszport, o moje studia, o mój prywatny dobrostan. Odmówiłem, bo zawsze byłem tchórzem.

Władek Frasyniuk się bał, ale z komunistami walczył przez całe życie. Podziwiam Go i zawsze będzie dla mnie bohaterem. Nazwanie Go „śmieciem” przez polskiego ministra jest czymś tak obrzydliwym, że nie znajduję słów adekwatnych do tej sytuacji.

Władek Frasyniuk wcześniej nazwał „śmieciami” polskich żołnierzy łamiących prawo poprzez push-back’i na granicy z Białorusią. Nie podoba mi się taki język, ale miał rację co do paskudnego zachowania polskich żołnierzy.

Szkoda, że Opozycja na czele z Donaldem Tuskiem nie skomentowała ostrzej całej sprawy.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Staro-nówka

Wszyscy mówią o kabarecie Neo-nówka, który podobno „zaorał” PiS. Obejrzałem więc, i, i… I wpadłem w jeszcze gorszy nastrój.

Oglądanie widowni rechoczącej z beznadziejnych dowcipów okraszanych wulgarnościami sprawiło mi wręcz ból egzystencjalny. Czy to ma być nowy elektorat PO/Nowoczesnej/Lewicy/Polski2050?

Bardzo mi się kabaret nie podobał. Jeżeli to ma być metoda na przekonanie wyznawców PiSu do głosowania na opozycję, to ja wysiadam.

Je jestem ze szkoły Starej-nówki, na przykład, Dave Allena:

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Powrót do wiary Przodków

Przez wiele lat identyfikowałem siebie jako pastafarianina, ale dzisiaj zdecydowałem się na zmianę wiary. Dlaczego?

Ano wiara w latającego potwora spaghetti ma tę zasadniczą wadę, że nie powinienem jeść zbyt dużo makaronu ze względu na duży indeks glikemiczny.

Natomiast mi chodzi o to, żeby Polska stała się centrum turystycznym przedchrześcijańskich wierzeń Słowian. Na Starym Mieście są sklepy z pamiątkami- pełno turystów kupujących różne pamiątki, ale nie są one zbyt atrakcyjne. Kolumna Zygmunta, Zamek, stroje łowickie i kaszubskie.

W sklepach z dewocjonaliami nie uświadczy się nikogo. Wyglądają na pralnie pieniędzy, bo krzyżyków i janówpawłów raczej nikt nie kupi po aferach pedofilskich na niemal całym chrześcijańskim świecie. Potrzebujemy naszej religii, która się nie skompromitowała, a przynajmniej kompromitacji już nikt nie pamięta.

Atrakcją pradawnej wiary w Swarożyca, Światowida, i innych jest jej ekologiczność, a także to, że moglibyśmy ją nieco uatrakcyjnić, bo tak naprawdę, to nikt nie ma pojęcia, jak ona wyglądała. Podobno poczesne miejsce stanowiła jedność z przyrodą- strumykami, drzewami, zwierzętami. Bardzo mi to odpowiada!

Jestem pewien, że gdyby ten Światowid ze Zbrucza był na magnesach, koszulkach, kubkach, wszyscy by kupowali na wyścigi.

Nie wiem, jak siebie teraz mam nazywać. Może swarożycanin? A może po prostu polanin? Zamiast Polaka-katolika byłby Polak-polanin. Chyba lepiej brzmi?

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Piękny lub mądry?

Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację, że przychodzi do nas wielki czarodziej i pyta:

– Czy wolisz być piękny (-a) i nie za mądry (-a), czy bardzo mądry (-a) i brzydki (-a)?

Podejrzewam, że w miarę upływu lat ludzie by częściej wybierali tę drugą opcję, ale 16-latki, czy 18-latki optowali by za tym, żeby być przystojnym, czy piękną. Średnio jednak oceniałbym, że 80% ludzi wybrałoby urodę, a nie mądrość.

Taki nasz wybór wiąże się oczywiście z prawem maksymalizacji materiału genetycznego. Pojęcie piękna ma źródło w dawnych wiekach- wysocy i umięśnieni mężczyźni dawali większe szanse na przeżycie matce i dzieciom, a kobiety z szeroką miednicą i dużym biustem dawały większe prawdopodobieństwo urodzenia i wykarmienia dzieci.

Oczywiście żaden czarodziej do nas nie przyjdzie, ale takie zabawy w hipotetyczne sytuacje pozwalają lepiej zrozumieć nasz dobrostan: czy ludzie piękni są szczęśliwsi, czy ludzie mądrzy?

Myślę, że ludzie mądrzy i brzydcy cierpią dużo bardziej niż nie-za-mądrzy, ale piękni. Jak ktoś mi nie wierzy, to niech porówna stres wywołany czyrakiem na nosie ze stresem związanym z niezrozumieniem fenomenu kota Schroedingera.

Takie refleksje mnie naszły po moich ostatnich wpisach na FB. Otóż znalazłem w sieci moje zdjęcie, jak wygłaszam mowę na konferencji w Paryżu. Trzymam na zdjęciu rękę w kieszeni, co by mi do głowy nie przyszło, bo uważam to za zwyczaj obcy kulturowo. No, ale trzymam. Na zdjęciu wyglądam ze trzy lata młodziej niż mam w rzeczywistości, więc je zamieściłem na FB. Głupio zrobiłem, bo co komu z takiego zdjęcia, ale okazało się, że mam 10 razy więcej lajków i wpisów niż zazwyczaj, kiedy piszę na tematy polityczne, społeczne, czy naukowe.

Moi Krewni i Znajomi dali mi wyraźnie do zrozumienia, że ważniejszy jest mój wygląd, niż moja mądrość. Może rację ma moja Żona, która chce mi co chwila kupować nowe ubrania, a wcale nie przymusza mnie do większej aktywności intelektualnej?

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Pomysł Kima

Kim podobno zaproponował Putinowi wsparcie 100-tysięczną armią północnokoreańską w zamian za zboże, gaz i ropę.

Ciekawe, co Putin zrobi? Akceptacja oferty zbrodniarza ze Wschodu to wstyd (jeszcze większy) dla Rosji na pokolenia. Ale z drugiej strony, mięso armatnie Rosji potrzebne. Z trzeciej jednak strony, w przypadku dołączenia Korei Północnej do Rosji kraje zachodnie z USA na czele już nie miałyby żadnych zahamowań, żeby wspomóc Ukrainę jeszcze większą ilością himarsów i innych leopardów.

Kim oczywiście chętnie przehandluje życie 100 tysięcy swoich żołnierzy za zboże, gaz i ropę, ale nie ma to większego znaczenia. Znaczenie ma, w co pogrywa Xi. Czy chce osłabienia Rosji, czy wręcz przeciwnie?

Zadziwiające są też relacje Chin z Koreą Północną i Południową. Niby Xi wspiera Kima, ale to z Koreą Południową Chiny są połączone wspólnymi technologiami, biznesami, a także turystyką wzajemną.

„Obyś żył w ciekawych czasach” mówi przekleństwo chińskie. Jeżeli o to chodzi, to je cały czas mamy (te ciekawe czasy).

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Kartka z podróży- część V (Australia)

Francja i Niemcy, po których jeździliśmy, to Europa dobrze wszystkim znana. Miałem jednak książkę Billa Brysona o Australii i nieco się dowiedziałem o tym kraju (kontynencie). Być może za rok tam polecę (jest konferencja, gdzie mam być chairmanem jednej z sesji), ale nie jestem pewny, bo się panicznie boję krokodyli, węży, pająków i innych meduz.

Kilka migawek z książki BB:

i) W roku 1993 na pustyni australijskiej był wielki podziemny wybuch, najprawdopodobniej bomby atomowej. Pustynia ta należy do sekty japońskiej Aum Shinrikyo, która wpuściła dwa lata później sarin do tokijskiego metra.

ii) Ludzie przybyli do Australii ok. 60 tysięcy lat temu. Jak oni dopłynęli z Timoru (90 km)? Nikt tego nie wie. Przypadkowe dryfowanie po morzu dziesiątek ludzi jest mało prawdopodobne.

iii) W roku 1967 premier Australii Harold Holt poszedł na plażę i… tyle Go widzieli. Dowcipni Australijczycy nazwali basen w Sydney Jego imieniem. Polacy też mają poczucie humoru i turniej tenisowy nazwali imieniem Lecha Kaczyńskiego, wyjątkowego sportowego fajtłapy.

iv) Australijczyk na hazard wydaje średnio rocznie 2000 dolarów australijskich- najwięcej na świecie.

v) W czasie I wojny światowej Australia zanotowała najwięcej procentowo ofiar wśród żołnierzy- więcej niż Francja, Niemcy, czy Anglia.

vi) W roku 1859 jeden Anglik sprowadził 24 króliki, żeby miał do czego strzelać. Po kilkudziesięciu latach już było 300 milionów kłapouchych. Katastrofę miał zatrzymać wirus, który zabił 99,9% gryzoni. Niestety 0,1% się uodporniło i teraz znowu jest 300 milionów.

vii) Gęstość zaludnienia Australii wynosi 2,5 osoby/km2. Dla porównania, w Makao jest 30 tysięcy ludzi na km2.

viii) 80% gatunków zwierząt i roślin występuje tylko w Australii (odłączyła się od Azji prawie 100 mln lat temu, ale najpierw przez kilkadziesiąt milionów lat była blisko Antarktydy. Dopiero później znalazła się w strefie tropikalnej).

Lecimy do Australii?

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Kartka z podróży- część IV (Giverny)

Ktoś poznaje ten mostek? Tak, to ten sam, który malował Claude Monet.

Ze wszystkich miejsc, które widzieliśmy podczas naszej wycieczki dom Moneta i Jego ogród w Giverny zrobiły na nas największe wrażenie. Polecam każdemu, kto jeszcze tego miejsca nie widział.

W Orangerie w Paryżu są panoramiczne obrazy z nenufarami rosnącymi w tym stawie koło mostka. Zobaczcie:

Kocham impresjonistów francuskich, ale zawsze diabli mnie biorą, jak widzę umiejętność sprzedawania Ich dzieł. Diabli mnie biorą, bo my też mieliśmy genialnych malarzy, np., Gierymskiego. Zobaczmy Jego obraz z Muzeum Narodowego w Warszawie:

Czy ktokolwiek na świecie zna ten obraz? Jest równie genialny, co dzieła Moneta, Maneta, czy Van Gogha. Niestety, nasz PiaR jest beznadziejny. Idźmy do sklepu z pamiątkami na Starym Mieście w Warszawie. Czy ten obraz jest na magnesach, koszulkach, kubeczkach? Nie jest. Innych wspaniałych polskich dzieł też nie ma. Na polskich Artystach (historycznych i obecnych) moglibyśmy zarabiać kupę kasy. Niestety, nie zarabiamy.

To na zakończenie jeszcze kilka zdjęć z Giverny.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Kartka z podróży- część 3 (Normandia)

Moja ulubiona Kuzynka sprzedała małe mieszkanie w Paryżu i kupiła olbrzymi dom w małej miejscowości w Normandii. Pojechaliśmy Ją odwiedzić, a Ona pokazała nam wspaniałości tej krainy.

Z czym kojarzy nam się Normandia? Oczywiście z D-Day (początek czerwca 1944). Ponad 150 tysięcy żołnierzy alianckich miało do pokonania 10 tysięcy Niemców. Alianci mieli kilkanaście tysięcy samolotów, a Goering już ich nie miał. Nic dziwnego więc, że Alianci wygrali, ale nie zapominajmy, że polski dywizjon 305 zniszczył koło Nancy hitlerowską bazę paliw, gdzie było 13 milionów litrów paliwa. Zakładając, że ciężarówka pali 26 litrów na 100 km, to 1000 ciężarówek mogłoby przejechać po 500 km. Bez tego paliwa ciężko było Niemcom dowieźć nowych żołnierzy i czołgi.

Jak jesteśmy przy paliwie, to Alianci przywieźli ze sobą 20 milionów kanistrów pełnych benzyny, czyli 400 mln litrów. Sporo! Zużyli benzynę dość szybko, bo czołg (np., Sherman) to palił 300 litrów na 100 km. W sierpniu policzono kanistry- połowa zniknęła. Prawdopodobnie do dzisiaj można je znaleźć w normandzkich stodołach!

Inwazję poprzedzono niezwykle ostrym bombardowaniem- zrzucono prawie 10 tysięcy ton bomb, a ich efekt był dodatkowo wzmocniony wybuchaniem niemieckich min (było ich ponad 4 miliony!).

Przy takiej operacji bardzo wiele domów francuskich ucierpiało. Być może stąd się bierze francuska niechęć do Amerykanów. Nie dość, że zniszczyli wiele pięknych miejsc, to jeszcze wygonili Niemców, którzy zapewniali spory procent dochodów mieszkańcom Normandii (podobno za Niemca żyło się francuskim chłopom lepiej niż przed i po wojnie).

Wracając jednak do dnia dzisiejszego… W Niemczech, Holandii, czy Szwajcarii, wszystkie małe miasteczka i wsie są kwitnące- domy zadbane, wszędzie czysto. W Normandii co druga miejscowość odpowiada standardom niemieckim, a pozostałe standardom ziem odzyskanych za PRLu. Widać olbrzymią ilość opuszczonych domów- bardzo przykry widok. Podobno w Polsce też wiele małych miejscowości się wyludnia- dobrze byłoby temu przeciwdziałać, bo „miastowienie” (np, w paryskim zespole miejskim jest już 13 mln ludzi) nie jest dobrym pomysłem na cywilizację.

Na zdjęciu powyżej jest słynna skała w Etretat. Słynna, bo malowali ją Impresjoniści, np. Claude Monet. Jeden z takich obrazów jest poniżej:

Byliśmy w Normandii 2 dni. Trochę krótko, ale na pewno wrócimy!

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Kartka z podróży- część II (Niemcy)

W kraju naszego zachodniego Sąsiada byłem pewnie z 50 razy, ale zawsze chętnie tam przyjeżdżam. Może to wpływ moich genów- Prababcia od strony Taty była z domu Heidlinger (rodowita Niemka, ale mieszkająca w Rumunii), a Dziadek od strony mamy nazywał się Szmidt (jednak do żadnych koneksji niemieckich się nie przyznawał).

Może pisanie o Niemcach 1 sierpnia jest lekkim nadużyciem, ale zacznę od opowieści z roku 1945. Po wojnie panował w Niemczech głód, a tylko armie okupacyjne coś Niemcom dawały do jedzenia . Amerykanie wydzielali racje żywnościowe jednak tylko tym, co obejrzeli filmy dokumentalne o wyzwolonych obozach koncentracyjnych. Taka edukacja była niezwykle skuteczna- nie ma teraz chyba kraju równie pacyfistycznego, jak Niemcy.

Na zdjęciu powyższym jest Heidelberg- jedno z niewielu miast, które nie zostały zniszczone w czasie wojny, bo tam Amerykanie planowali zrobić swoją kwaterę główną. Polecam Wszystkim odwiedzenie tego miasta- bardzo ciekawe. Podobno rodzina Heidlinger miała krewnych w Heidelbergu, ale nikogo nie znalazłem podobnego do mnie.

Poniżej są zdjęcia z małego miasteczka Ettlinger- takich miasteczek jest w Niemczech mnóstwo. Przyznam się, że ich nieco Niemcom zazdroszczę.

Ale tak naprawdę zazdroszczę Im takich dyfraktometrów:

Na konferencji w Fellbach koło Stuttgartu rozmawiałem z moimi niemieckimi Kolegami. Wszyscy byli pod sporym wrażeniem polskiej pomocy Ukrainie, ale dziwili się, że głosujemy na rząd dążący do Polexitu. Ja też się dziwię…

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Kartka z podróży- część I

21 dni byliśmy (Żona i ja) w podróży. Warszawa- Złotoryja- Fellbach koło Stuttgartu- Mannheim- Karlsruhe- Normandia- Paryż- Roesrath- Osieczów- Warszawa. 8 różnych noclegów, ponad 4000 km przejechanych (benzyna prawie po 2 Euro, ale na szczęście średnia spalania około 5,2 l/100 km). Z tych 21 dni, 5 dni w drodze, 9 dni służbowo (konferencje i spotkanie grantowe), 7 dni wolnych.

Takie podróże są ważne, bo tylko tak można docenić urok własnego domu!!!

Nie dawałem żadnych informacji na FB, bo nie chcieliśmy ułatwiać złodziejom życia. Za to teraz przez tydzień będę dawał kolejne „kartki z podróży” z ilustracjami. Zapraszam do czytania.

Po trzech tygodniach nasz dom zarósł dzikim winem (patrz zdjęcie poniżej), ale jakoś udało się wejść.

Michał Leszczyński

PS Na zdjęciu powyższym widać też bramę garażową uszczelnioną pianką, bo czasem duży deszcz potrafi nas zalać. Do garażu nie można wjechać, ale za to mamy sucho!

Wyróżnione

Make love not war

Od tysięcy lat popełniane jest kłamstwo sławiące wojenny heroizm. Hektor spod Troi, Zawisza Czarny spod Grunwaldu, Wołodyjowski spod Zbaraża, Powstańcy z Warszawy, Żołnierze Ukraińscy- wszyscy Oni są przedstawiani jako szlachetni bohaterowie walczący ze złem, ale przedstawiani są podobnie jak współcześni sportowcy. Ich psychika przypomina boksera, albo piłkarza. Walczą w obronie Ojczyzny tak jak Kulej walczył na olimpiadzie dla Polski, czy Lubański strzelał bramki dla polskiej reprezentacji.

Kłamstwo polega jednak na tym, że uczestnictwo w prawdziwej wojnie, gdzie są rozpruwane brzuchy ludzkie, gdzie są urywane nogi, a czasem głowy, to zerwanie połączeń neuronów lustrzanych odpowiedzialnych za naszą empatię.

Każdy, kto widział makabrę wojenną, jest psychicznym inwalidą. Czasem pojawiają się filmy, książki i artykuły na temat wojennego stresu pourazowego (PTSD), ale jest ich bardzo, bardzo mało. Nie są w stanie nawet w małym stopniu zrównoważyć zalewu informacji o bohaterstwie wojowników.

„Make love, not war” namawiali przed kilkudziesięciu laty ówcześni Młodzi Ludzie. Hasło piękne, tylko co zrobić, jak jakiś gangster chce zabić naszą rodzinę, naszych przyjaciół, nas samych? Jedyne, co można zrobić, to zabić gangstera, a żeby to zrobić, trzeba mieć za wzorzec Wołodyjowskiego, czy Zbyszka z Bogdańca.

Problem w tym, że gangster wykorzystuje Młodych Ludzi karmionych kłamstwami na temat wojny. Czy gdyby tych kłamstw nie było, to by nie było Napoleona, Hitlera, Stalina, czy Putina?

O postaciach historycznych nie warto dyskutować, ale Młodym Rosjanom warto kłaść do głowy, że nawet, jak wojnę wygrają, to ją i tak przegrają.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Językowy problem ludzkości

Dzięki umiejętności mówienia i dzięki stworzeniu bogatych języków ludzie odnieśli olbrzymi ewolucyjny sukces. Powstały wspaniałe cywilizacje, miliony, a może i miliardy genialnych wynalazków i dzieł sztuki.

A jednak wielu ludzi jest nieszczęśliwych, wielu ludzi zabija się wzajemnie, albo okalecza. Jest wiele przyczyn tego stanu rzeczy, ale jedną z podstawowych jest niedoskonałość naszego języka, a w zasadzie, nieświadomość ludzi, że nasz język jest mało precyzyjny.

Jak to działa?

Ano weźmy dla przykładu wyraz „gwóźdź”. Wiadomo, że jest to metalowy pręcik z łebkiem po jednej stronie, a po drugiej jest naostrzony. Kiedy mamy kupić gwoździe, to musimy podać długość, grubość, i czy ma być ze stali, czy z innego metalu. Jednak dla wygody potocznie mówimy: „Deski zostały zbite gwoździami”, a nie „Deski zostały zbite gwoździami stalowymi o średnicy 3 mm i długości 9 cm”.

Taką wygodę upraszczania sobie życia niestety ludzie przenieśli na obiekty, które nijak nie mogą być opisane jednym, czy kilkoma nawet wyrazami.

Niestety, bo ludzie są nauczeni, że jak nazwą naostrzony pręcik metalowy z łebkiem po drugiej stronie „gwoździem”, to już do końca życia każdy tego rodzaju obiekt będą nazywać gwoździem.

Podobnie, jak nazwą przysłowiowego Jana Kowalskiego idiotą, to będą go uważali zawsze za idiotę. Czasem zdarza się, że ludzie zmieniają zdanie, ale są to „wyjątki potwierdzające regułę”. Jak ktoś kiedyś powtórzy powtórzy za swoim guru, że Żydzi to oszuści, to później każdego Żyda uważa za oszusta. Błąd, jaki popełnia, to brak precyzyjnego zdefiniowania wyrazu „Żyd” i wyrazu „oszust”.

Mamy w naszym słowniku tysiące słabo zdefiniowanych wyrazów, na przykład: „kocham”, „nienawidzę”, „rozumiem”, „współczuję”, itp. Posługujemy się nimi dla wygody, ale powinniśmy mieć świadomość, że mogą one nie tylko podwyższać poziom dobrostanu ludzkości, ale i działać wręcz przeciwnie- mogą prowadzić nawet do wzajemnego zabijania się, ale najczęściej po prostu ludzi unieszczęśliwiają.

Dlatego dobrze zastanówmy się, zanim cokolwiek powiemy używając słabo zdefiniowanych wyrazów.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Plastyka, muzyka, wf…

Od czasu do czasu próbuję przekonać Bogdana Misia, że docenić piękno piłki nożnej może tylko ten, kto spędził na boisku co najmniej kilka tysięcy godzin. Ja spędziłem, dlatego zagrania Messiego, czy Mbape, są dla mnie prawdziwym „balsamem dla duszy”.

Malowałem też obrazy- poświęciłem na tę działalność znacznie mniej czasu, ale mam Żonę i Córkę profesjonalistki, więc także Sorolla, Monet, czy Miro, są także dla mnie rozkoszą duchową.

Niestety, na żadnym instrumencie nawet nie próbowałem grać, co uważam za spore zaniedbanie edukacyjne i moje odczuwanie piękna muzyki jest, delikatnie mówiąc, ułomne. Najchętniej słucham hymnów państwowych różnych krajów, albo Budki Suflera. Ze słuchania Pendereckiego przyjemności nie mam żadnej, ale zdaję sobie sprawę, że Jego wielkości po prostu nie potrafię docenić.

Co z tego wynika?

Ano to, że plastyka, muzyka i wf powinny być w szkole przedmiotami równie ważnymi, jak matematyka i polski. Tylko wtedy będziemy mieli nie tylko mądrych, ale i szczęśliwych obywateli.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

European Conference on Crystal Growth 2024

The Council of European Network of Crystal Growth (ENCG) obradujący na Konferencji w Paryżu zadecydował, że za dwa lata Europejska Konferencja na temat Wzrostu Kryształów będzie w Warszawie.

To spore wyróżnienie dla naszego kraju, bo wzrost kryształów to jedna z najważniejszych technologii. Bez niej nie byłoby tranzystorów, układów scalonych, laserów, LEDów, a co za tym idzie telewizorów, komputerów, fotowoltaiki, i całego naszego elektronicznego świata.

Przedstawiciele ENCG z niemal całej Europy wyrazili nadzieję, że za dwa lata na naszą Konferencję przyjadą nie tylko Ukraińcy (do Paryża przyjechał tylko jeden), ale i Rosjanie.

Dobrze byłoby…

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Jeszcze Polska nie zginęła?

Sytuacja nie jest wesoła: jesteśmy o krok od Polexitu podczas gdy wojna w kraju sąsiednim, gdy brakuje nam węgla, gazu, ropy i cukru. Podczas, gdy mamy całe mrowie agentów Putina, którzy rozwalają nam kraj. Podczas, gdy inflacja zaraz może być taka jak w Turcji. I w takiej sytuacji niemal 50% ludzi mówi, że do żadnych wyborów iść nie ma zamiaru.

Nie rozumiem tego. Nie rozumiem ludzi, którzy mają w nosie (delikatnie mówiąc) nie tylko pomyślność innych, ale przede wszystkim swoją.

Co stoi za taką postawą Polaków? Znowu wracam do swojego ulubionego tematu, czyli katastrofalnego poziomu edukacji. Po upadku komuny mieliśmy wielką szansę stać się krajem światłych ludzi. Niestety, szansę tą (tę?) przeputaliśmy. Może jeszcze nie jest za późno, abyśmy uchronili Polskę od zginięcia. Może…

Może PiS jednak przegra wybory, ale ci, co wygrają dostaną w spadku jeden wielki koszmar. Potrzebny będzie nowy Balcerowicz, ale nie taki, co znowu oleje edukację.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Nie dla idiotów

Czy fizyka kwantowa jest dla idiotów?

Oczywiście, nie jest. Zrozumienie jej nie jest proste, i, na przykład, ja, profesor fizyki, jej nie rozumiem.

Czy to znaczy, że ktoś, kto nie rozumie fizyki kwantowej to idiota? Byłbym skłonny odpowiedzieć twierdząco, ale moja Żona nie chce, żeby ktoś Jej męża tak nazywał.

Pani Olga Tokarczuk, mówiąc: „Literatura nie jest dla idiotów. Żeby czytać książki trzeba mieć jakąś kompetencję, pewną wrażliwość, pewne rozeznanie w kulturze”, popełniła grubą niezręczność, bo Jej zdanie sugeruje, że jak ktoś nie czyta Jej książek, to idiota.

Ja, niestety, jestem takowym, bo książki pani Olgi mnie nie wciągają. Z drugiej strony, jestem przekonany, że o fizyce kwantowej wiem znacznie od Niej więcej, więc jakby na skali idiotyczności stoję niżej od naszej Noblistki.

Dobrze byłoby, gdyby pani Olga wycofała się ze swoich słów, bo „Noblesse oblige”.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Nowa polska kuchnia

Co jest specjalnością polskiej kuchni?

Bigos? Ujdzie, ale nie przepadam.

Pierogi? Nie lubię, no, chyba, że pieczone, a nie gotowane.

Pstrąg? Dobry, ale w Czechach, Niemczech, czy Austrii, równie dobry.

Karp? Po żydowsku znakomity.

Żurek? Tak, to pierwsza naprawdę polska specjalność.

A druga?

Druga to moja kuchnia będąca połączeniem włoskiej i chińskiej, czyli różne owoce morza, ryby, jarzyny, mięso, robione na bazie oliwy i sosu sojowego.

Nie rozumiem dlaczego Chińczycy nie używają oliwy, a Włosi sosu sojowego. Dopiero ich połączenie daje znakomity smak potraw (oczywiście nie można zapomnieć o czosnku).

Mój prywatny wkład w kulturę polską to właśnie potrawy oliwno-sojowo-czosnkowe. A może nie tylko w polską, ale i światową?

Serdecznie Wszystkim polecam, ale pamiętajcie, że to ja wymyśliłem!!!

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Głupoduchy

Jest sporo ludzi na świecie, którzy nie mogą uwierzyć, że ktoś może być zły. Zawsze znajdą jakieś usprawiedliwienie:
Kradnie, bo go skrzywdzili nauczyciele w szkole.

Morduje, bo go bili rodzice.

Gwałci, bo miał trudne dzieciństwo.

Niemcy mordowali Żydów, ale przecież ci nie byli bez winy.

Podobnie ludzie usprawiedliwiają Putina i spółkę: rozpoczęli wojnę, bo Ukraina źle traktowała mniejszość rosyjską.

Usprawiedliwienia tego rodzaju szerzą najrozmaitsze pięknoduchy, ale nie zdają sobie sprawy, że są podjudzani przez rosyjskie trole, które zrównują kata i ofiarę.

Przykro mi to pisać, ale w moim otoczeniu takich pięknoduchów nie brakuje, ale raczej bym nazwał ich „głupoduchy”.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Idiopatriotyzm

Podaję za Bogdanem Misiem wyniki sondażu wśród Polaków na temat sporu prawnego z UE:

Co dziesiąty niemal (9,5%) pytany okazał się kretynem całkowitym i uznał, że powinniśmy dążyć do całkowitego opuszczenia Unii. Nieco mądrzejszymi (ale tylko nieco!) okazało się prawie czterokrotnie więcej (38,1%) sądzących, że powinniśmy dążyć do takich zmian w prawodawstwie unijnym, które zwiększą kompetencje państw członkowskich. Zdania w tej sprawie nie ma z górą co czwarty z nas (26,4%). Rozsądnych ludzi (uważających, że kompetencje unijne trzeba zwiększyć) okazało się natomiast summa summarum 26%.

Jeżeli jest to prawda (a pewnie jest), to mamy społeczeństwo idiotów. Sorry to say that, ale tylko tak można nazwać 74% dorosłych Polaków.

Czy można być patriotą kraju ludzi po prostu głupich?

Nie jest to łatwe. Nie dziwię się mojej Córce, że nie chce do Polski wracać, nie dziwię się Młodym Ludziom, że chcą z Polski na stałe wyjeżdżać.

Dziwuję się nad brakiem jakiegokolwiek logicznego myślenia tych 74% Rodaków, bo gdyby sondaż miał dwa inne pytania:

i) Czy Rosja zagraża Polsce?

ii) Czy obecność w Unii zmniejsza to zagrożenie i dlatego potrzebna jest szybsza integracja krajów Unii?

to pewnie 90% by odpowiedziało „tak”.

Morał z tego taki, że jak ma się do czynienia z ludźmi inteligentnymi inaczej, to trzeba się dobrze zastanowić jak zadawać im pytania.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Watykańska parada równości

Pedofilia to koszmarne przestępstwo i każde państwo takową powinno eliminować sadzając pedofilów do więzienia. Także tych w sutannach. Ale co komu przeszkadza, że ktoś jest gejem?

Co komu przeszkadza, że kilkadziesiąt procent księży to geje? Jak dwóch dorosłych facetów ma w tym przyjemność, to tylko się z tego cieszyć. Problem jest tylko w tym, jak ksiądz-gej z ambony głosi, że LGBT to grzech ciężki.

Dlaczego księża z Watykanu, Berlina, Warszawy, nie mogą iść w paradach równości? Na pewno wszystkim by na zdrowie wyszło. Namawiam!

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Cywilizacja zachodnia vs wschodnia

Spotkałem znajomego Niemca, który ze złością powiedział tak:
-Ukraina i Polska to ludzie z naszego zachodniego kręgu cywilizacyjnego, natomiast ci Rosjanie to wschodni barbarzyńcy.

Nie dyskutowałem z moim Znajomym, bo i po co?

Natomiast są dwie kwestie:

  1. Co znaczy „cywilizacja zachodnia”, a co „wschodnia”?
  2. Jak już zdefiniujemy te cywilizacje, to do której należymy?

Jak będę miał chwilę czasu, to na spróbuję na te dwa pytania odpowiedzieć…

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Energetyczne 500+

Moc wszystkich elektrowni w Polsce to około 50 GW. Na elektrownie wiatrowe przypada 7 GW. Instalacja 1 GW elektrowni wiatrowej to około 7 mld (teraz pewnie więcej, ale piszę o czasie przeszłym). Na 500+ przez ostatnie 7 lat wydaliśmy około 200 mld zł. Gdybyśmy te pieniądze wydali na wiatraki, to byśmy mieli 30 GW energii z wiatru. Dodając fotowoltaikę, która jest już zainstalowana, mielibyśmy 100% energii ze źródeł odnawialnych. Żadnego węgla, żadnego gazu.

Gdybyśmy jednak chcieli mieć elektrownie na dłużej (czas życia wiatraka to 20-25 lat), to za 200 mld zł mielibyśmy elektrownie jądrowe o mocy 20 GW. Czyli z wiatrakami i fotowoltaiką mielibyśmy 40 GW. Czyli 80% potrzebnej mocy.

Reasumując, dzisiaj moglibyśmy być całkowicie bezpieczni energetycznie. Moglibyśmy, ale nie jesteśmy przez kupowanie głosów mało kumatych wyborców.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Glapizdury

Adam G. powiedział coś takiego: „Gdyby mnie nie wybrano na prezesa NBP, to by Polska przyjęła Euro, co wywołałoby taki kryzys, że nie moglibyśmy pomagać militarnie Ukrainie, ani nie moglibyśmy się zbroić. Na to tylko czekała Rosja.”

Oczywiście, Adam G. łże jak najęty, ale skomentujmy:

  1. Prezes NBP sugeruje, że jest wielkie lobby pro-Euro w PiSie, PO, i innych partiach. Czyżby? Dobrze byłoby, ale tak nie jest.
  2. Prezes NBP sugeruje, że gdyby był inny prezes, to dwa tygodnie i nas by przyjęto do strefy Euro. Otóż nie. Przy obecnym stanie naszych finansów nikt nas do niej nie przyjmie. Najpierw musimy skasować niekontrolowane lewe fundusze założone przez PiS.
  3. Obecność Adama G. na stanowisku prezesa nie ma żadnego przełożenia na wojnę w Ukrainie, natomiast finansowanie wydatków militarnych (innych też) z drukowanych pieniędzy jest prostą drogą do katastrofy ekonomicznej, z którą mamy już do czynienia.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Zadanie dla nowego Prokuratora Generalnego

Kamala Harris przed kilku laty piastowała stanowisko Prokuratora Stanowego w Kalifornii. Wtedy to podała do sądu prywatną uczelnię Corinthian Colleges Incorporated, że jej czesne jest nieadekwatne do poziomu nauczania.

Sprawa została w roku 2016 przez tę lewą uczelnię przegrana- musiała ponad miliard USD wypłacić odszkodowania swoim studentom, a że nie była w stanie, to zbankrutowała i została zamknięta.

W Polsce mamy takich szkół i uczelni co niemiara. Są nie tylko prywatne, ale i należą do organizacji kościelnych. Ministerstwo Czarnka je nie tylko toleruje, ale i finansuje.

Mam nadzieję, że za rok jednak wybory się odbędą, będzie nowy Minister Sprawiedliwości, a także oddzielony funkcyjnie i osobowo Prokurator Generalny. Będą mieli oni roboty co niemiara, bo stajnię Augiasza po 8 latach niszczenia systemu sprawiedliwości nie będzie łatwo wyczyścić. Jednak mam nadzieję, że przykład pani Harris (podany na początku notki) zostanie zapamiętany i wyeliminujemy z naszego kraju pseudouczelnie sprzedające tytuły i dyplomy, a nie dające żadnej pożytecznej wiedzy.

Michał Leszczyński

PS Żeby jednak nie było za słodko: Kamala Harris do sądu podała jedynie te Corinthian Colleges, a powinna była także co najmniej kilka innych.

Wyróżnione

Złoty dołuje

Złoty leci na łeb na szyję, a nasze kieszenie robią się coraz bardziej puste.

Mam olbrzymi żal do wszystkich polityków, że nas do strefy Euro nie wprowadzili razem ze Słowacją i Pribałtyką. Mam olbrzymi żal do Polaków, że tego się nie domagali. Trzeba było czytać moje notki…

Jednak to wszystko było kiedyś. Teraz mamy agentów, którzy robią wszystko, żeby nie wziąć naszej (powtarzam, naszej!) kasy z Unii Europejskiej. Gdybyśmy mieli na koncie dodatkowe kilkadziesiąt miliardów Euro, spadki złotego byłyby zdecydowanie mniejsze.

Wyobraźmy sobie, że jest rodzina mama+tata+dwoje dzieci. Oboje rodzice pracują i zarabiają razem netto 9 tysięcy złotych. Dostają jeszcze 500+ i razem mają 10 tys zł. Spłacają kredyt mieszkaniowy 2000 zł, a na życie wydają 8 tys zł (w tym opłaty stałe 1500 zł).

Tak było kiedyś.

Teraz inflacja zjada im 25% (te 15% oficjalne to jedna wielka lipa) z tych 8 tysięcy, czyli zostaje 6 tysięcy. Rata kredytu nie wynosi 2000 zł, tylko 4000 zł.

Zostaje więc 4000 zł na życie, a mieli 8000. Na opłaty stałe potrzeba teraz co najmniej 2000 zł.

I w dalszym ciągu mamy palantów, którzy chcą głosować na agentów. To się naprawdę w głowie nie mieści.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Spłacamy długi kupując benzynę

Kiedy baryłka ropy kosztowała 60 Euro, benzyna była po 5 złotych. Teraz baryłka ropy jest po 100 Eur, a benzyna po 8 zł. Połowa ceny benzyny to podatki. Jak więc można szybko wyliczyć, to gdyby podatki od benzyny były na tym samym poziomie, co dwa lata temu, benzyna kosztowałaby 6,50 zł.

Z powodu pandemii rządy na całym świecie się zadłużyły. Nasz rząd jeszcze dodatkowo zadłużał się z powodu rozdawnictwa 500+ i innych wydatków, na przykład, na TVP.

Teraz zaczynamy te długi spłacać poprzez inflację i wysokie ceny benzyny. Być może to dobrze, bo ludzie zaczną bardziej oszczędzać energię. Dobrze byłoby jednak ludziom to wytłumaczyć, a nie opowiadać, jak jest dobrze.

Nie jest dobrze i nie mogło być dobrze, kiedy na świecie dodrukowano biliony dolarów i innych walut. Uratowaliśmy gospodarki, ale nie ma nic za darmo. Za pandemie i za wojnę w Ukrainie (też jest finansowana z wydrukowanych pieniędzy) musimy wszyscy zapłacić.

Jedyna droga do powrotu do dobrobytu to nowe technologie. Niestety, na ich opracowanie potrzeba dużych pieniędzy, ale dobrze byłoby ludziom wytłumaczyć, że oszczędzanie na high-tech’u w sytuacji kryzysu energetycznego to największa głupota.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Morderstwa Putina

Ilu Ukraińców już zginęło przez agresję Rosjan? Pewnie kilkaset tysięcy. Ilu jeszcze zginie? Pewnie kolejne kilkaset. Jest to ludobójstwo podobne do tego, co ludziom zafundowali Hitler ze Stalinem.

Do bezpośrednich ofiar ukraińskich trzeba jednak dodać ofiary pośrednie na całym świecie, bo ludzkość zamiast oczyszczać naszą Planetę, będzie musiała nadal spalać węgiel, będzie musiała produkować bezsensowne karabiny i rakiety, będzie musiała wyprodukować miliony ton betonu, żeby odbudować ukraińskie miasta.

Przez wojnę Putina, od smogu, od zanieczyszczonej wody i powietrza, może także od dalszego ocieplenia klimatu umrze być może jeszcze więcej ludzi niż Ukraińców. Dochodzi do tego jeszcze problem zboża, które zrobi się tak drogie, że miliony ludzi w biedniejszych krajach po prostu nie będzie miało na nie pieniędzy.

Za to wszystko Ludzkość powinna Putinowi i Rosji wystawić rachunek. Powinna, ale nie wystawi.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Będą nam obcinać?

Od kilku wieków mamy z zachodu i wschodu wrogów. Caryca Katarzyna z królem Fryderykiem podzielili Polskę pod koniec XVIII wieku, a Stalin z Hitlerem w XX wieku ten zabieg powtórzyli. Teraz, w wieku XXI, według Prezesa Tysiąclecia, mamy znowu wrogów z obu stron. Putin, jak wygra w Ukrainie, to zaatakuje Polskę, a wróg z zachodu wbija nam nóż w plecy.

A w zasadzie, to ten nóż nie chcą nam wbijać, tylko użyć go do obcinania.

Unia Europejska chce zniszczyć Polaków poprzez zmianę ich płci. Oczywiście, dla kobiet to nawet korzystne, bo od przybytku głowa nie boli. Problem z mężczyznami, którzy będą masowo sobie obcinać to i owo, jeżeli tylko dopuścimy do wygranej lewaków.

W roku 1939 mieliśmy spory problem- z lewej bandyta, z prawej jeszcze gorszy mafiozo. Może można było jakoś zmniejszyć rozmiar katastrofy, ale nie było to proste.

Natomiast w roku 2022 robienie wroga z Unii Europejskiej to nie jest głupota, bo nikt nie może być tak durny. Jeżeli nie głupota, to zdrada Polski in statu nascendi.

Napuszczanie Polaków na Europejczyków pod pretekstem zmiany płci jest tak głupie i obrzydliwe, że nie chce się w głowie pomieścić, że ktoś to „kupuje”.

Jednak strategia atakowania UE to nie tylko LGBT i gendery, ale przede wszystkim „olewanie” unijnych wyroków sądowych.

Polexit w czasie wojny w Ukrainie? Wszystko na to wskazuje.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Miałem sen…

Śniło mi się dzisiaj, że miałem lecieć do Rzeszowa. Z jakiegoś powodu samolot rozpędzał się po pustych Alejach Jerozolimskich, ale następnie wjechał w tunel autostradowy. Próbowałem wytłumaczyć pilotowi, że w tunelu nie da się wystartować, ale pilot mówił, że kiedyś tunel się skończy.

W moim śnie nie doczekałem końca tunelu.

W realu też jedziemy samolotem w tunelu, a pilot nam wmawia, że kiedyś wystartujemy. We śnie tunel był na tyle szeroki, że się samolot łatwo mieścił. W realu tunel jest znacznie węższy niż samolot i już połowa naszych skrzydeł się odłamała. Czy będziemy mogli polecieć mając połowę skrzydeł?

We śnie nie było kwestii benzyny. W realu benzyna już się nam kończy. Czy bez skrzydeł i bez benzyny będziemy mogli polecieć?

We śnie nie było spekulacji, gdzie jest wylot tunelu. W realu wylot z tunelu jest na Placu Czerwonym.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Jak nas okradają?

Niedawno napisałem, że jesteśmy okradani. Dostałem maila od mojego Znajomego, żebym napisał, co mam na myśli.

Przekręty ewidentne są opisane w wielu miejscach, więc nie będę tego kopiował. Jak ktoś ciekawy, to niech przeczyta: http://100aferpis.pl/

Ja dodam trzy punkty, za które nikt nie pójdzie siedzieć, a są okradaniem Polaków na grube miliardy:

  1. 500+: jest to okradanie nie tylko wszystkich pracujących, ale i naszych dzieci, bo kasa jest z wydrukowanych pieniędzy. Inflacja, zabierająca nam z kieszeni miliardy, jest po części właśnie spowodowana 500+.
  2. Brak pieniędzy z UE: też przyczyna inflacji, ale także brak pieniędzy na działalność prorozwojową.
  3. Nominowanie na stanowiska w spółkach skarbu państwa (czyli naszych) ludzi bez jakichkolwiek kompetencji.

To są kradzieże na dziesiątki miliardów, ale są także kradzieże na mniejsze kwoty- chociażby budowa płotu na granicy, „budowa” Centralnego Portu Komunikacyjnego, przekopu do Mierzei Wiślanej, czy finansowanie Ojca Rydzyka.

Jak ktoś tego nie widzi, to jest naprawdę mało inteligentny.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Długopisy

W szkole podstawowej zmuszano nas do pisania stalówką maczaną w kałamarzu z atramentem. Miałem zawsze mnóstwo kleksów, które czasem próbowałem wydrapać żyletką (z temperówki), ale najczęściej robiła się dziura podlana krwią, bo żyletki Polsilver były najostrzejsze na świecie (w PRLu wszystko było naj).

Gdzieś w piątej klasie pozwolono nam używać piór wiecznych. Był to duży postęp, ale i tak się kleksy robiły. W końcu, pod koniec szkoły podstawowej pozwolono nam używać długopisów. Od tego momentu nie zrobiłem ani jednego kleksa i kocham długopisy.

Mam taki zawód, że jeżdżę po konferencjach i wystawach, gdzie wszyscy wciskają mi długopisy reklamowe. Mam ich kilkaset, a używam ich jedynie do składania podpisów i zapisywania wyników skrabelka. Podejrzewam, że gdybym miał zamiar wypisać te wszystkie długopisy, to musiałbym żyć z 1000 lat. Z drugiej strony, nie chcę mieć na nagrobku sentencji: „Ten, co nie wypisał swoich długopisów do końca”. Chociaż, jak się zastanowiłem, to wcale nie jest taki zły napis- porozmawiam z Dziećmi, czy mi taki zrobią.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Bajeczka o fajnej rodzinie

Była kiedyś fajna rodzina. Jedni w tej rodzinie byli bogaci, drudzy mniej bogaci, jedni byli uprzejmi, drudzy chamowaci, jedni grubi, drudzy chudzi. Żyli sobie dość zgodnie, starając się pomagać biedniejszym. Co jednak najważniejsze, mieli pewien kodeks moralny, który wszyscy przestrzegali. Niestety, w rodzinie tej zdarzyły się dwie czarne owce, które zaczęły okradać innych. Nie pomagały upomnienia innych członków rodziny- z miesiąca na miesiąc czarne owce kradły coraz więcej. Co gorsza, skoncentrowani na okradaniu innych, zaniedbali swoje obowiązki w pracy, co doprowadziło do ich bankructwa. Przez pewien czas żyli na kredyt, co, niestety jeszcze pogorszyło sytuację, bo spłacanie kredytu musiało być pokrywane jeszcze większym kredytem. Najgorsze jednak było to, że sąsiada jednej czarnej owcy napadli gangsterzy i wszystko wskazywało na to, że na sąsiedzie się nie skończy.

Jedynym ratunkiem na bankructwo i mafijne zagrożenie była współpraca całej rodziny. Jednak rodzina postawiła ultimatum: pomożemy, jak przestaniecie kraść. Niestety, kraść czarne owce nie przestały, chociaż twierdziły coś innego.

Rodzina nie pomogła, ale za to rękę do czarnych owiec wyciągnął sam herszt gangsterów. Ręka została przyjęta- czarne owce przystały do bandy, mogąc już całkowicie bezkarnie kraść. Problem w tym, że 90% tego, co ukradli, trzeba było oddać hersztowi.

A reszta rodziny? Odetchnęła z ulgą, że nie mają już w swoim gronie złodziei i oszustów.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Ślad węglowy naszych on-line

Z internetu wynika coś takiego:

A standard video conference uses 2.5 gigabytes per hour and has a carbon footprint of 157 g of CO2. If one individual has 15 one-hour meetings in a week, his monthly carbon footprint would be 9.4 kg.

…if one million videoconference users kept their cameras off, they would reduce emissions by 9,023 tons of CO2 in one month, which is about as many emissions as it takes to power a town of 36,000 people over that time.

Dzisiaj uczestniczyłem on-line w Radzie Naukowej naszego Instytutu. Było na niej ok. 30 Osób przez 3 godziny. Nikt (poza mną) nie wyłączał opcji video, więc wyemitowaliśmy ok. 15 kg CO2. Niby niewiele, ale jeżeli na świecie jest kilkaset milionów ludzi, którzy codziennie używają video on-line, to robi się spora wielkość.

Jak już pisałem kilka razy, ja nie boję się za bardzo CO2, bo to gaz nieszkodliwy dla człowieka, ale za to każda kilowatogodzina otrzymywana dowolną metodą to zanieczyszczanie naszej planety paskudnymi rzeczami. Dowolną metodą, bo panele słoneczne, wiatraki, elektrownie jądrowe, trzeba wyprodukować, a do tego musimy dewastować nasze środowisko.

Dlatego apeluję- na konferencjach on-line wyłączamy opcję video wtedy, jak sami czegoś nie prezentujemy. Na przykład, na naszej Radzie Naukowej jedna osoba mówi, a 30 osób słucha i mogłaby być video-wyłączona.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

MikroLEDy

Na zbliżającej się konferencji w Stuttgart’cie mam zaszczyt „chairmanować” sesji poświęconej mikroLEDom. Z tej racji, żeby nie być jako ta tabaka w kącie, nieco poczytałem na ten temat.

Dla wyjaśnienia, z LEDami mamy do czynienia często, bo są takie żarówki. Niebieska dioda świeci na fosfor dający szerokie spektrum światła czerwonego i zielonego, miesza się ono z niebieskim, i wszystko świeci na biało.

W wyświetlaczu (telewizorze) LEDowym mamy piksele, z których każdy składa się z LEDa niebieskiego, zielonego oraz czerwonego (RGB-red, green, blue). Dwa pierwsze są na bazie półprzewodników azotkowych (AlGaIn)N, trzeci na bazie arsenkowo-fosforkowych (AlGaIn)(AsP). Zmieniając intensywność świecenia każdego z tych trzech LEDów możemy otrzymać dowolny kolor w obszarze światła widzialnego.

Umieścić trzy duże LEDy obok siebie to nie problem. Zasilić je to też nie problem. Wyobraźmy sobie jednak, że piksel ma 100 mikronów. Wtedy na metrze kwadratowym trzeba mieć 100 milionów pikseli, czyli 300 milionów maleńkich LEDów. Każdy z LEDów musi być zasilany oddzielnie.

W przypadku mniejszych wyświetlaczy (np., w telefonie) piksel musi być jeszcze mniejszy- ok. 10 mikronów.

Technologia LCD LED polega na tym, że białe LEDy podświetlają ciekłe kryształy, które w zależności od przyłożonego napięcia wycinają niepożądaną część widma (np., jak ma być niebieski, to wszystko inne jest zatrzymane). Taki sposób działania jest mało efektywny, bo sporo światła jest marnowana. Poza tym, nigdy ciekłe kryształy nie są w 100% selektywne i dlatego kolory są nieco rozmazane. W przypadku OLEDów, organicznych LEDów, mamy elektroluminescencję w trzech kolorach RGB. Możemy mieć wtedy, na przykład, znacznie lepszy kolor czarny, bo wtedy po prostu piksel w ogóle nie świeci.

MikroLEDy na bazie półprzewodników azotkowych i arsenkowo-fosforkowych są jeszcze lepsze, bo piksele można zrobić mniejsze, a i są znacznie odporniejsze na wysokie temperatury i wilgotność.

Jak już jesteśmy przy temperaturze, to kolor LEDa zmienia się nieco z temperaturą, a obraz musi pozostać taki sam- dlatego jakaś korekcja temperaturowa sterowania LEDami musi jakaś być, co komplikuje i tak skomplikowane urządzenie.

Ostatnio SAMSUNG oferuje telewizory mikroLEDowe o przekątnej ekranu 110 cali, czyli ok. 2,7 m. Powierzchnia takiego telewizora to ok. 3,5 m2, a więc musi tam być około miliarda LEDów. Wyprodukować je i zasilić (każdy piksel oddzielnie) to duża sztuka, więc nic dziwnego, że kosztuje …150 000 USD, czyli tyle, co elektryczny Mercedes EQS.

Technologia mikroLEDów mnie fascynuje, ale raczej bym się zastanawiał, co warto w telewizji pokazywać, bo moje stare oczy pewnie nie odróżnią technologii OLED od microLED, a czy telewizor będzie żył 20 lat, czy 120 lat, to jest mi wszystko jedno.

Firmy elektroniczne wkładają olbrzymi wysiłek finansowy i badawczy, żeby wyświetlacze mikroLEDowe kosztowały kilkadziesiąt razy mniej. Nie jest to łatwe, ale znając historię elektroniki całkowicie „feasible”.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Królowa Seweryna

Obejrzeliśmy (my, Żona i ja) serial „Królowa” na Netflix’ie. Andrzej Seweryn jest tą królową- drag queen. Aktor ten wpisuje się w poczet największych indywidualności kinowo-teatralnych, których wykształcił nam PRL: Zapasiewicza, Wilhelmiego, Stuhra, Gajosa, Englerta, Treli, Karewicza, i wielu innych. Możemy do komunistów mieć wiele pretensji, ale akurat w przypadku aktorów, chylę czoła- Polska Wielka Szkoła Aktorska.

Andrzej Seweryn gra rewelacyjnie (raz jest w garniturze, a raz przebrany za drag queen Lorettę) i dla Niego samego warto ten miniserial obejrzeć. Natomiast ja nie przepadam za filmami, gdzie nie ma złych bohaterów, tylko są momentami niewłaściwie zrozumiani. W „Królowej” wszyscy okazują się przesympatyczni i odnoszą sukces życiowy. Może takich filmów nam teraz trzeba, ale ja wolę, jak Aragorn z Hobbitami pokonują wszechpotężnego Saurona.

Przesłanie filmu jest takie, że i prosta brać górnicza jest w stanie docenić maestrię artystyczną Loretty i Jej choreografa- homoseksualnego Murzyna z Paryża. Wszyscy się zaprzyjaźniają, razem śpiewają, tańczą, i ogólnie jest cool.

Film chyba przez przypadek trafił na ekrany w momencie, kiedy PiS rozpoczął obrzydliwą kampanię wyborczą poprzez atak na osoby transpłciowe. „Królowa” jest dobrą odpowiedzią na ten atak, ale mało osób ma Netflixa. Warto, żeby Polsat i TVN kupiły serial.

A swoją drogą, to dziwię się Kaczyńskiemu. Przed 7 laty można było wmówić Polakom, że Unia nam rozlokuje kilka tysięcy imigrantów, którzy rozniosą pasożyty. Przed 3 laty można było wmówić Polakom, że Unia każe dzieci uczyć w przedszkolu masturbacji i że to doprowadzi do odwrócenia proporcji: 10% będzie hetero, a 90% homo. Natomiast teraz, przy koszmarnej zapaści ekonomicznej , wmawianie Ludziom, że Unia nam będzie zmieniać płeć „z Władka na Zosię i odwrotnie” (Kaczyński), to jakaś głupota do kwadratu.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Najsłynniejszy polski szpieg

Kto był najsłynniejszym polskim szpiegiem? Hans Kloss? Zacharski? Kukliński?

Otóż nie. Najsłynniejszym polskim szpiegiem był Jan Czochralski.

Był On wspaniałym wynalazcą, technologiem, geniuszem, szefem Niemieckiego Towarzystwa Metalurgicznego. Po oszałamiającej karierze w Berlinie i Frankfurcie am Mein pod koniec lat dwudziestych poprzedniego wieku, nagle przenosi się do Warszawy.

Dlaczego?

Wielki polski dziennikarz Stefan Bratkowski twierdził, że dlatego, bo zaistniało niebezpieczeństwo dekonspiracji.

Stefana znałem osobiście i rozmawiałem z Nim o Czochralskim. O tym, że Czochralski był polskim szpiegiem, dowiedział się od swojego Ojca- pracownika wywiadu. Nie mam żadnych powodów, żeby Stefanowi nie wierzyć, ale, niestety, nie ma żadnego innego dowodu na działalność szpiegowską Czochralskiego.

Jeżeli jednak był, to mógł przekazywać Polsce absolutnie podstawowe informacje na temat niemieckiego przemysłu (także zbrojeniowego) i prowadzonych badań w dziedzinie metalurgii i chemii.

Najwspanialszemu biografowi Jana Czochralskiego, Pawłowi Tomaszewskiemu z Wrocławia, nie udało się znaleźć żadnych dowodów na współpracę z polskim wywiadem. Ale Paweł jest jedynie prywatnym pasjonatem- nie ma takich możliwości badań w archiwach, jak IPN, czy Wydziały i Instytuty Historyczne.

Warto, żeby te instytucje się tą kwestią zajęły. Po co? Ano, żebyśmy jeszcze bardziej byli dumni z naszego Rodaka.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Brain drain from Russia again

W dalszym ciągu nie wiadomo, jak się odnieść do naukowców rosyjskich. Bojkotować? Kontynuować współpracę sprzed wojny?

Ja uważam tak:

Są dwie klasy nauki: i) taka, co w ciągu 2-10 lat doprowadzi do komercyjnych produktów, ii) taka, co może się przełożyć na użyteczne technologie za więcej niż 10 lat, a może nie przełożyć się nigdy.

W klasie pierwszej absolutnie bym zerwał jakiekolwiek kontakty z rosyjskimi naukowcami. Świat zachodni musi swoje sekrety technologiczne trzymać zamknięte.

W klasie drugiej jednak bym ściągał Rosjan do siebie. Jak podpiszą lojalkę, że Putin to bandyta, to niech u nas (na Zachodzie) pracują, mają rodziny, tworzą intelektualne oddziały Rosjan, którym Putin może nagwizdać.

Czy może się zdarzyć, że Rosjanin podpisze lojalkę, ale będzie szpiegował na rzecz Rosji? Może, dlatego w pierwszym przypadku izolacja Rosjan jest konieczna. W drugim zaś nie ma co szpiegować, bo i tak wszystko zostaje opublikowane.

A ten tekst powstał sprowokowany bardziej wyważonym tekstem Stasia Mrówczyńskiego, mojego Kolegi z Uniwersytetu. Warto przeczytać:

Click to access 607_2022.pdf

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Test na człowieczeństwo

Niech każdy zrobi sobie taki prosty test i powie, jakie są stolice następujących krajów:

Tanzania

Mali

Zimbabwe

Ghana

Uganda.

5 trafień na 5? Gratulacje! Jesteś wykształconym człowiekiem.

4 trafienia? Nie najgorzej, ale musisz nieco bardziej się interesować światem.

Poniżej 4? Katastrofa!!!

Oczywiście, znajomość nazw stolic jest mało istotna, ale w dużej mierze odzwierciedla ona naszą znajomość procesów historyczno-socjologiczno-ekonomicznych, jakie od lat dzieją się w Afryce.

Nasze media nic nam o Afryce nie mówią. Co nas obchodzą miliony osób zabitych w wojnach domowych? Co nas obchodzą miliony ludzi głodujących? Co nas obchodzą miliony ludzi umierających na malarię?

Nic nas nie obchodzą, a dziwimy się, że ludzi w Afryce nie interesuje wojna w Ukrainie.

Nie było mi dane poznać Afryki, bo tam nie ma konferencji naukowych. Ale bardzo często czytam o tym, co się tam dzieje. Czytam i mam przekonanie, że przyszłość naszego świata w dużej mierze zależy od tego, co będzie w Afryce.

Na tym kontynencie za kilka lat będzie mieszkał co czwarty człowiek. Czy będzie żył w jakim takim dobrobycie, czy raczej w koszmarze głodu i chorób? Czy Afrykę opanują Chiny, czy może jednak Unia Europejska i USA będą potrafiły lepiej kooperować z krajami afrykańskimi?

Jeżeli chcemy się uważać za wykształconych ludzi (z naciskiem na słowo „ludzi”), to zacznijmy czytać o Afryce!

Dziennikarzy zaś namawiam, żeby poszli do Jacka Pałasińskiego po korepetycje.

Michał Leszczyński

Wyróżnione

Patologia współczesnej nauki

Porównajmy dwa scenariusze:

  1. Laboratorium X wpada na pomysł, że materiał Y rokuje na komercyjne wykorzystanie. Inwestuje w najlepsze reaktory do otrzymywania tego materiału, na przykład, 50 mln Euro i rozpoczyna żmudne badania. Parametrów wzrostu igreka jest 10 (ciśnienie, przepływy reagentów, itp), są one wzajemnie zależne, więc przez kilkanaście lat zespół kilkunastoosobowy optymalizuje te parametry, mając finansowanie na ludzi i materiały, na przykład, 2 mln Euro. Po tym czasie jest pewne prawdopodobieństwo, że materiał zostanie wykorzystany komercyjnie.
  2. Laboratorium X stwierdza, że materiał Y ma ciekawe własności fizyczne, na przykład, przewodzi prąd tylko po powierzchni, a prąd ten zależy od pola magnetycznego. W małym reaktorze typu home-made jeden naukowiec otrzymuje coś, co przypomina materiał Y, i zaczyna się jego badanie. W laboratorium X i 5 innych prowadzone są niezwykle skomplikowane badania w funkcji pola elektrycznego, magnetycznego, światła, naświetlania elektronami, itp. Z badań absolutnie nic nie wynika, bo tak naprawdę to nie wiadomo, co to za materiał. Dowiedzieć się można tylko w scenariuszu pierwszym.

Niestety, niemal cały świat nastawiony jest na scenariusz drugi. Jest on znacznie tańszy, ale to nie jest najistotniejsze. Otóż naukowcy ze scenariusza drugiego zrobią karierę naukową, a ci pierwsi nie.

Prace tych pierwszych mogą być opublikowane jedynie w czasopismach o małym impact-factor’ze (współczynnik oddziaływania), bo scenariusz pierwszy to gotowanie (dosypię nieco soli i zobaczę, czy smak się poprawia), a nie wielka nauka.

Karierę naukową się robi obecnie wyłącznie realizując scenariusz drugi.

Patologia? Jak najbardziej.

Michał Leszczyński